Zerwane więzy!?!

Więzy... Tak mógłby brzmieć tytuł książki, a może lepiej opery, wyrażającej los człowieka. Człowiek bowiem jest jak olbrzym, z powieści Swifta, rozciągnięty na ziemi Liltput. Krępują go tysiące więzów-grube, pozostawiające ślad obroży i liczne inne-cienkie i niedostrzegalne, splecione z obyczaju, ignorancji lub strachu. Niech tylko zjawi się drwal i przetnie jedną z tych lin, a oswobodzone ciało i duch więźnia powstają do swobodniejszego, pełniejszego ruchu. Zrywając nici wiążące je z ł...

Kontynuuj czytanie